Czy Polska upomni się o reparacje wojenne od Niemiec?

Old Town Warsaw waf-2012-1501-31(1945)

Pomimo urlopu naszych parlamentarzystów nie wszyscy posłowie myślą o wypoczynku. Antoni Macierewicz otworzył dyskusję na temat reparacji za zniszczenia wojenne spowodowane przez niemiecką agresję w czasie II Wojny Światowej.

Nie jest prawdą, że państwo polskie zrzekło się reparacji należnych nam ze strony Niemiec. To sowiecka kolonia, zwana PRL, zrzekła się tej części reparacji, które związane były z obszarem państwa też marionetkowego, sowieckiego NRD. W tym zakresie miało miejsce zrzeczenie, zresztą nigdy formalno-prawnie nieprzeprowadzone, tylko mające charakter pewnego aktu publicystyczno-politycznego” – mówił Macierewicz w TVP Info.

Słowa Macierewicza są potwierdzeniem wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy. Prezes PiS podkreślał że straty wojenne Polski nie zostały odrobione do dzisiaj, a wszyscy którzy myślą że Polska zrzekła się praw do odszkodowań są w błędzie.

Sprawa trafiła już do Biura Analiz Sejmowych gdzie ma się rozstrzygnąć czy i w jakim trybie można domagać się reparacji ze strony Niemiec. Doczekaliśmy się również komentarza ze strony Niemiec. Rzeczniczka rządu poinformowała że sprawa reparacji wojennych została zakończona w 1953 r. kiedy Polska oficjalnie zrzekła się reparacji ze strony całych Niemiec.

W czym jest problem? Polska, wtedy PRL faktycznie 23 sierpnia 1953 r. zrzekła się reparacji od wschodnich Niemiec. Stanowisko polskiego rządu zostało przekazane rządowi NRD jednak nie dotarło do rządu zachodnich Niemiec z którym to krajem wówczas PRL nie utrzymywała stosunków dyplomatycznych. Fakt zrzeczenia się reparacji nie został odnotowany przez ONZ.

Czy są więc szanse na uzyskanie reparacji od Niemiec? Moim zdaniem niewielkie. Najlepszym momentem na uzyskanie reparacji był początek lat 90 zaraz po upadku komunizmu, jednak prozachodni (czytaj proniemiecki) kurs polityki wykluczył podejmowanie kroków które mogły być odczytane jako jawny afront wobec partnerów z Zachodu. Od 1989 r. Polska zabiegała o przychylność krajów Europy zachodniej: najpierw normalizacja stosunków, później starania o wejście do NATO, na końcu akcesja do Unii Europejskiej. Przyznanie reparacji wojennych mogłoby sprowokować falę roszczeń od innych poszkodowanych krajów. Uległe stanowisko Polski wobec Niemiec świadczy o peryferyjnej roli Polski w świecie wielkiej polityki toczonej przez największe i najzamożniejsze kraje. Jednak należy uczciwe przyznać że korzyści płynące z reparacji wojennych mogłoby niepowetować strat wizerunkowych i izolacji na arenie międzynarodowej.

Nie sądzę żeby ktokolwiek w kierownictwie PiS wierzył że sprawa reparacji wojennych jest do wygrania. PiS świadomie gra tematem reparacji wojennych w sposób instrumentalny. Reparacje będą argumentem rządu w jesiennej batalii o obronę reform przed władzami Unii Europejskiej. Posługiwanie się groźbą reparacji nie jest w Europie niczym nowym. Z podobnymi roszczeniami regularnie występuje do Niemiec Grecja. Grecy straszą Niemcy widmem reparacji wojennych każdorazowo kiedy przybiera na sile kryzys związany z krachem greckich finansów publicznych.

PiS zechce wykorzystać również temat reparacji wojennych do zmobilizowania swojego twardego elektoratu w kraju. Nie bez znaczenia będą tutaj środowiska kombatanckie oraz środowiska zgromadzone wokół toruńskiego radia. Można spodziewać się kolejnej próby podzielenia Polaków na lepszych i gorszych. Lepsi Polacy będą przedstawiania jako patrioci domagający się sprawiedliwości dziejowej natomiast pozostali będą oskarżani o zdradę interesów narodowych. Po upalnym lecie szykuje się nie mniej gorąca jesień.

PODZIEL SIĘ:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *