Czipowanie psów i kotów. Nowy pomysł rządu.

czipowanie-kot-pies

W Ministerstwie Rolnictwa trwają zaawansowane prace nad projektem ustawy o identyfikacji zwierząt i utworzeniu centralnej bazy danych o właścicielach psów i kotów. Chipowanie psów i kotów będzie obowiązkowe dla właścicieli, hodowców i prowadzących schroniska. Za uchylanie od obowiązku chipowania będzie groziła kara grzywny.

Według autorów projektu chipowanie zwierząt ma zapobiegać bezdomności oraz bestialstwu w stosunku do zwierząt. Projekt zakłada wszczepienie elektronicznego transpondera pod skórę psa podczas obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie. Starsze psy będą musiały być zaszczepione nie później niż 18 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Kot będzie musiał być zarejestrowany i zaczipowany w ciągu roku.

Poparcie społeczne

Informacja o planowanych zmianach rozbawiła mnie do łez. Przejrzałem forum pod wiadomościami i o zgrozo, obowiązkowe czipowanie ma poparcie społeczne! Pomysł rejestracji zwierząt powstał w kraju gdzie władza nie jest w stanie policzyć i opodatkować telewizorów, w kraju gdzie nie wiemy ile zamieszkuje Polaków bo nieprzestrzegane są przepisy meldunkowe oraz w kraju gdzie policzenie manifestantów przez dwie odrębne instytucje daje gigantyczne rozbieżności. Czy przy tak niewydolnym aparacie państwa zarejestrowanie i zaczipowanie zwierząt jest możliwe?

Martwe prawo

Rejestrowanie zwierząt skopiuje rozwiązania z abonamentu radiowo-telewizyjnego, gdzie z powodu braku narzędzi do ukarania płacą tylko nadgorliwi i niedoinformowani. Kto dobrowolnie będzie rejestrował zwierzęta i zgłaszał ich zgony, sprzedaż etc. w kraju gdzie nie przestrzega się nawet obowiązku meldunkowego obywateli? Każdy rozsądny właściciel pieska dojdzie do słusznego wniosku, że rząd znowu sięga do kieszeni podatnika. Ludzie będą masowo uchylać się od obowiązku rejestrowania na zasadzie udowodnij mi że to mój pies. Jeszcze bardziej karkołomne będzie udowodnienie, że piesek lub kotek nie przybłąkał się wczoraj. Nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł, jak udowodnić komuś posiadanie psa kiedy sam się do tego nie przyznaje. Co będzie rozstrzygające? Własność gruntu gdzie przebywa zwierzę czy wzmożona sympatia zwierzaka do rzekomego właściciela?

Duże koszty

Jak się można domyślać koszty przedsięwzięcia będą ogromne. Zadanie będzie wymagało zakupienia czipów, opłacenia weterynarzy, zatrudnienia nowych urzędników oraz wyposażenia ich w miejsce pracy. Jeśli ktokolwiek upora się z nowym zadaniem bez zwiększania obsady, będzie musiał scedować zadanie innej instytucji np. straży miejskiej. Co zrobić z niepłacącymi i niezgłaszającymi? Przy niewielkich kwotach za rejestrację lub ewentualną grzywnę, koszty postępowania egzekucyjnego przewyższą kwotę należną do odzyskania. Można z góry zakładać lawinową ilość odwołań i spraw sądowych wytaczanych przez osoby którym próbowano naliczyć opłatę.

Czipowanie – ideologiczne nie

Z punktu widzenia ideologicznego sam pomysł rejestrowania jest dla mnie nie do obrony. Powstanie kolejna baza danych zbierająca dane wrażliwe. Dochodzi tu do sytuacji, że obywatele znowu będą musieli tłumaczyć się władzy ze swojego życia. Zbieranie danych wrażliwych na potrzeby rejestracji zwierząt, w mojej ocenie jest kolejnym etapem inwigilacji obywateli oraz ograniczaniem wolności jednostki. Nakładanie na ludzi  obowiązku informowania  o losie zwierzaka jest wymysłem osoby, która chyba nigdy nie stąpała po ziemi.

Rejestr zadbanych zwierząt

Czipowanie nie przysłuży się nikomu oprócz producentom czipów i weterynarzom. Maltretowane zwierzęta żyjące w skandalicznych warunkach na głębokiej prowincji, jak nie były tak dalej nie będą zgłaszane do rejestru. Do rejestru zgłoszą się tylko osoby zakręcone na punkcie zwierząt, których pupile i tak żyją w bardzo dobrych warunkach.

Pojawia się naturalne pytanie, jeśli nie czipowanie to co? Zrezygnujmy z metody kija i postawmy na metodę marchewki. Głośna kampania informacyjna oraz zaostrzenie kar za maltretowanie zwierząt wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

PODZIEL SIĘ:

Komentarze