Erdogan w Polsce, czyli umizgi do dyktatora

erdoganRecep Tayyip Erdogan, prezydent Turcji gościł we wtorek w Polsce z jednodniową wizytą. Polska jest pierwszym krajem członkowskim UE, który gościł autokratycznego prezydenta Turcji od czasu czystek po nieudanym puczu wojskowym w ubiegłym roku.

Rząd PiS nie mógł wybrać bardziej manifestacyjnego sposobu na pokazanie środkowego palca Brukseli niż zaproszenie persona non grata międzynarodowej polityki – prezydenta Erdogana. Oficjalnie wizyta ma charakter porozumienia gospodarczego i współpracy wojskowej, jednak symboliczny wymiar tej wizyty wydaje się być aż nadto oczywisty.

Reformator i demokrata

Na początku kariery politycznej, kiedy pozycja Erdogana była jeszcze słaba, uchodził za zdolnego i postępowego reformatora. obiegowa opinia postępowca otworzyła przed nim salony europejskiej polityki. Pierwsza kadencja Erdogana jako premiera rządu nazywana jest okresem gwałtownej demokratyzacji. Miało to niewątpliwy związek z planami akcesji do UE. Niestety, liberalna twarz Erdogana okazała się jedynie polityczną grą na zdobycie sympatii rodzimych środowisk proeuropejskich. Mniej więcej od 2013 r. następuje nie mniej gwałtowny zwrot w polityce Erdogana, tym razem w drugą stronę.

Pan z wąsikiem

W 2014 r. Erdogan zwycięża już w pierwszej turze pierwszych powszechnych wyborów prezydenckich w Turcji. Przeprowadzka do nowej gigantycznej rezydencji prezydenckiej oraz nowe perspektywy sprawiają, że nasz bohater zaczyna czuć się jak wszechwładny sułtan. Polityka Erdogana zaczęła żywo przypominać działania pewnego pana z równie gustownym wąsikiem ponad pół wieku temu. Po względnie liberalnych czasach, rozpoczął na nowo proces islamizacji kraju. Kobiety znów zaczęły przywdziewać tradycyjne nakrycia głowy, pojawiają się pomysły karania cudzołóstwa oraz ustanowienia stref bezalkoholowych. Program nauczania w szkołach gwałtownie skręca w kierunku tradycyjnych islamskich wartości. Ostatnim pomysłem Erdogana jest przywrócenie kary śmierci, którą notabene sam ponad 10 lat temu zniósł.

Kontrowersyjne poglądy

Według prezydenta, turecka rodzina powinna posiadać minimum trójkę dzieci. Erdogan oskarża kobiety o wygodnictwo i niską dzietność. Sprzeciwia się porodom przez cesarskie cięcie oraz nazywa aborcję morderstwem. W swoim bogatym CV może pochwalić się wyrokiem 10 miesięcy więzienia za podżeganie do nienawiści. Zdarzało mu się pogardliwie wypowiadać o równości płci i krytykować kobiety za ambicje polityczne. Przez długie lata Erdogan był zaufanym partnerem UE, miał bardzo dobre relacje z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Kiedy wszystko było na dobrej drodze i członkostwo Turcji w UE wydawało się na wyciągnięcie ręki, w Turcji nastąpiła nieudana próba puczu.

Pucz czy prowokacja?

Próba puczu zorganizowanego przez wojskowych średniego szczebla nastąpiła w lipcu 2016 r. Puczyści zostali zdekonspirowani, a armia turecka szybko opanowała sytuację. W wyniku puczu Erdogan przeprowadził czystki w wojsku oraz aresztował w sumie ok. 50 tys. osób biorących udział w puczu, a raczej rzekomo biorących udział. Planowany przebieg puczu był na tyle nieudolny i naiwny, że pojawiły się wątpliwości czy aby pucz nie jest prowokacją Erdogana, która miała dostarczyć  powód do przeprowadzenia czystek.

Demokracja? Po co to komu potrzebne

Już kilka dni po puczu Erdogan i jego poplecznicy przystąpili do zdecydowanego działania. Rozpoczęły się masowe aresztowania. Zamykano szkoły, fundacje, uniwersytety, placówki medyczne oraz zdelegalizowano część związków zawodowych. Wiele osób, jeśli nie zostali wcześniej aresztowani straciło pracę. Z dnia na dzień zwalniano nauczycieli, urzędników i naukowców. Pozamykano wiele tureckich mediów, aresztowano dziennikarzy. Czystki nie ominęły sądownictwa i niewygodnych parlamentarzystów. Władze tureckie zawiesiły obowiązywanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W kwietniu 2017 r. w atmosferze skandalu Erdogan zarządza referendum w sprawie zmiany ustroju kraju na prezydencki. W ocenie obserwatorów referendum w Turcji nie spełniało podstawowych standardów demokratycznych. Wynik referendum? Jakżeby inaczej, oczywiście że korzystny dla obozu władzy.

Erdogan przywitany z honorami

Wydarzenia w Turcji spotkały się z falą wielkiego oburzenia społeczności międzynarodowej. W wyniku presji opinii publicznej, władze Niemiec ograniczyły stosunki dyplomatyczne z Turcją. Starania o akcesję do UE zostały wstrzymane i definitywnie przekreślone. W atmosferze niemałego skandalu Erdogan odwiedza Polskę i spotyka się z prezydentem Andrzejem Dudą. Na cześć prezydenta Turcji wydano uroczysty obiad. Serdeczności nie mają końca. Spotkanie prezydentów było reklamowane jako spotkanie biznesowe. Media donoszą o podpisaniu pięciu ważnych umów międzynarodowych oraz deklaracji zwiększenia obrotów w handlu między krajami. Ponadto, prezydenci rozmawiają o współpracy wojskowej i ożywieniu turystyki. Duda bezwarunkowo poparł tureckie starania akcesyjne o wejście do UE. Prezydent Polski zachwalał zaangażowanie wojskowe Turcji w NATO.

Incydent z transparentem

Podczas wizyty Erdogana na grobie nieznanego żołnierza dwie kobiety rozwinęły transparent o treści “korepetycje z dyktatury” w trzech językach w tym tureckim. Ochroniarze Erdogana siłą zabrali kobietom dwa transparenty oraz flagę UE. Zagadkowa pozostaje bierność policji w czasie incydentu. Według oficjalnych wyjaśnień policja miała za zadanie ochronę… vipów a nie protestujących.

Dzisiejsza Turcja

Turcja jest obszernym blisko 80 milionowym krajem. Turecka armia jest drugą armią po USA w strukturach NATO. Wydatki na wojskowość w Turcji kwotowo są ponad dwa razy większe niż w Polsce. Dzisiejsza polityka Turcji skierowana jest na uzyskanie hegemonii w swoim regionie. Erdogan nie ma problemu z handlowaniem ropą z terrorystami oraz sprzedawaniem im uzbrojenia. W dzisiejszej Turcji za mówienie o ludobójstwie Ormian w czasie I Wojny Światowej grozi kara więzienia. Jeśli dorzucimy do tego brutalne traktowanie mniejszości kurdyjskiej, mamy klarowny obraz państwa totalitarnego.

Tak przedstawia się obraz naszego nowego sojusznika jakiego przedstawił nam PiS. Jak to się ma do antyimigracyjnych i anty-islamskich postulatów PiS? Czyżby fundamentalizm katolicki i islamski miał wiele wspólnego?

PODZIEL SIĘ:

Komentarze