Gimnazjum do likwidacji. Czy reforma oświaty jest potrzebna?

gimnazjum-likwidacja

Gimnazjum pomimo protestów nauczycieli zgodnie z planem MEN począwszy od roku szkolnego 2017/2018 będzie stopniowo wygaszane.

Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny 2017/2018. W polskim systemie edukacji zaczyna się wdrażanie reformy szkolnictwa. Każda reforma niesie za sobą zmiany i chaos tym spowodowany, dlatego nie chcę oceniać tutaj spraw wdrożeniowych czy instytucjonalnych. Interesuje mnie sama idea zamknięcia gimnazjum. Czy gimnazjum słusznie zostanie zlikwidowane?

Przedłużenie dzieciństwa

W mojej ocenie gimnazjum było przydłużeniem szkoły podstawowej. Miałem nieprzyjemność uczęszczać do gimnazjum, które było tylko niepotrzebnym przedłużeniem dzieciństwa. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć jaka idea przyświecała ówczesnemu rządowi AWS-UW, który wskrzesił gimnazjum. Największą wadą gimnazjum jest to, że powstało kosztem krótszej szkoły ponadgimnazjalnej. Łatwy materiał przerabiany był (a w zasadzie powtarzany) rok dłużej, tylko po to, żeby w liceum w pośpiechu przerobić materiał przeznaczony na 4 lata nauki w zaledwie 3 lata. Pomysł fatalny, rażąco obniżający poziom nauczania. Osobiście wolałbym spędzić rok dłużej w  liceum, gdzie poziom nauczania jest dużo wyższy.

Wyrównanie szans

Docelowo gimnazjum miało być szkołą, która miała wyrównywać szanse edukacyjne. Gimnazjum miało za zadanie dać szansę słabszym uczniom przebywania z lepszymi o rok dłużej. Staremu systemowi zarzucano zbyt szybką segregację uczniów, co miało niekorzystnie wpływać na tych słabszych, którzy trafiali do gorszych szkół ponadgimnazjalnych. Efekt wprowadzonych zmian był niestety zupełnie odwrotny. Rodzicie uczniów zorientowali się, że przebywanie zdolnego dziecka ze słabszymi ma zły wpływ wychowawczy i obniża szanse na dostanie się do dobrej szkoły ponadgimnazjalnej. Szybko zaczęły powstawać gimnazja lepsze i gorsze. Gimnazjum przestało pełnić funkcję lokalnej placówki skupiającej uczniów z najbliższego osiedla. Rodzice woleli posyłać swoje dzieci do lepszego gimnazjum na drugim końcu miasta, niż do tego najbliższego – w domyśle gorszego. Wyniki egzaminów gimnazjalnych nie pozostawiają złudzeń. Zróżnicowanie średnich wyników egzaminów z poszczególnych szkół w jednym mieście sięga nawet ponad 40%!

Nowy sposób nauczania

Gimnazjum jest symbolem wprowadzenia nowego sposobu nauczania. Nastąpiło odejście od nauczania pamięciowego kosztem rozwoju umiejętności uczniów. Wiedza sama w sobie przestała przedstawiać wartość, o ile nie rozwijała umiejętności uczniów. Nie trzeba znać faktów na pamięć, tylko trzeba wiedzieć gdzie te fakty znaleźć. Brzmi pięknie, niestety tutaj również rzeczywistość szybko zweryfikowała śmiałe zamierzenia reformy. Absolwenci gimnazjum byli nieprzygotowani do nauki w szkołach ponadgimnazjalnych. W ocenie nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych słabsza wiedza uczniów utrudniała przyswajanie nowego materiału. Żeby zrealizować nowy temat nauczyciel musiał tłumaczyć coś, co wcześniej było podstawową wiedzą ucznia. Sytuacja powtórzyła się, kiedy pierwsze roczniki absolwentów gimnazjum ukończyły liceum i zaczęły studiować. Nauczyciele akademiccy zgodnie uznali, że poziom wiedzy i umiejętności studentów jest wyraźnie słabszy od starszych roczników. Gimnazjum nie spełnia swojej podstawowej funkcji, dlatego dobre wyniki polskich gimnazjalistów w porównaniu z ich europejskimi rówieśnikami traktuje jako przysłowiowy kwiatek na kożuchu.

Gorsze podręczniki

Z moich osobistych doświadczeń wynika, że moje podręczniki były wyjątkowo ubogie w treści w porównaniu do tych ze starego systemu. W moich podręcznikach było mniej tekstu a więcej… obrazków. Dotyczy to zarówno przedmiotów ścisłych jak i humanistycznych. Żeby dobrze przygotować się do lekcji sięgałem do tych starych podręczników, które w moich czasach były jeszcze ogólnodostępne. Wiedza w starych podręcznikach przedstawiona była w wyczerpujący i przejrzysty sposób. Tego samego nie mogę powiedzieć o podręcznikach gimnazjalnych, gdzie dominował chaos, a wiedza przedstawiana była wybiórczo.

Cielęcy wiek

Etap gimnazjum przypada na najbardziej burzliwy okres dojrzewania. Zmiany hormonalne sprzyjające agresji, bunt i prowokacyjne zachowania, problemy emocjonalne, utrudniona koncentracja czy tendencja do zachowań stadnych to problemy z którymi na co dzień musi mierzyć się kadra pedagogiczna gimnazjum. Praca w gimnazjum powszechnie uchodzi za najtrudniejszą pod względem wychowawczym. Największym wyzwaniem nauczyciela jest zdyscyplinowanie młodzieży, bez tego trudno przekazywać jakąkolwiek wiedzę. Zachowanie gimnazjalistów w obiegowej opinii kolokwialnie nazywanych gimbazą lub gimbusami, jest funkcjonującym w języku polskim synonimem lekkomyślnej głupoty.

Autorytet szkoły

Przetrzymanie uczniów w tej samej grupie osób o rok dłużej, w dużej mierze sprzyja głupim zachowaniom. Szybsza segregacja uczniów w starym systemie pełniła funkcję wychowawczą. W nowej szkole pierwszak spotykał się z nowymi kolegami i nauczycielami. Pojawiały się nowe przedmioty. Żeby na samym początku nie zaliczyć falstartu, od pierwszych dni w nowej szkole uczeń musiał wykazać się poważnym podejściem do obowiązków. Sama powaga nowej szkoły oraz wpływ starszych prawie dorosłych uczniów, skutecznie temperował zapędy do głupich zachowań.

Protesty nauczycieli

Wielu nauczycieli jest przeciwnym zmianom. Temat podchwyciła opozycja, zawiązała się grupa broniąca gimnazjum. Nauczyciele bronią swoich miejsc pracy, tylko czy winna jest temu reforma? Niektórzy zapominają, że to nauczyciele są dla uczniów a nie uczniowie dla nauczycieli. Niż demograficzny oraz coraz mniejsza ilość uczniów naturalnie wymusza zmiany w strukturze zatrudnienia, które są nieuniknione. Reforma jedynie przesuwa godziny dydaktyczne z gimnazjum do szkoły ponadgimnazjalnej, czyli odwrotnie jak to miało miejsce w przypadku poprzedniej reformy z 1999 r.

Nie dla gimnazjum

Szczytna nazwa szkoły nawiązująca tradycją do starożytności, niestety nie nawiązała do oferowanej jakości nauczania. Trudno mi powiedzieć cokolwiek dobrego o tej szkole. Reformy w wykonaniu obecnego rządu są kontrowersyjne, ale w tym przypadku trudno nie zgodzić się z autorami zmian. Powrót do starego systemu to najlepsze co może spotkać polską edukację. Jedyne mankamenty wprowadzanej zmiany widzę w kosztach, które będą musiały pokryć oczywiście samorządy.

Bardziej niż o system oświaty martwiłbym się o program nauczania, zwłaszcza przedmiotów kształtujących światopogląd. Tutaj pojawiają się wyjątkowo niepokojące wieści czego dzieci będą się teraz uczyć. Czyżby czekał nas powrót do podwójnego nauczania?

PODZIEL SIĘ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *