Lekarze rezydenci protestują, czyli głodówka najedzonych

lekarzeLekarze rezydenci oraz ich protest głodowy to temat numer jeden ostatnich trzech tygodni. Młodzi medycy protestują przeciwko niedofinansowaniu służby zdrowia, za skróceniem kolejek oraz za podwyżkami dla lekarzy rozpoczynających pracę w szpitalach.

Dotychczas żadnemu rządowi nie udało się rozwiązać problemów polskiej służby zdrowia. Z uwagi na skomplikowany temat i zaangażowanie emocjonalne, nie miałem zamiaru komentować tego protestu, jednak z powodu przedłużającego się protestu i braku perspektyw na osiągnięcie porozumienia, postanowiłem wtrącić przysłowiowe trzy grosze. W końcu chodzi tu o zdrowie.

Protest głodowy – postulaty

W pierwszej kolejności młodzi lekarze domagają się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, skrócenia kolejek do specjalistów oraz zwiększenia według rezydentów głodowych wynagrodzeń. Na twitterze co odważniejsi lekarze chwalili się (a raczej żalili) skanami wyciągów z kont bankowych, na dowód ich katastrofalnej sytuacji finansowej. Według ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, wynagrodzenia medyków kształtują się na poziomie od 3170 zł do 3890 zł czyli od 2100 zł do 2400 zł na rękę. Młodzi lekarze żądają wynagrodzenia 6400 zł w specjalnościach zwykłych i 8100 zł w priorytetowych.

Zasłona dymna

Prowadzenie bloga wymaga odwagi w głoszonych poglądach, dlatego wyłamuje się z chóru ekspertów, nie-ekspertów, polityków czy zwykłych obywateli, którzy praktycznie jednogłośnie opowiedzieli się za lekarzami. Postulaty zwiększenia finansowania służby zdrowia to zwyczajna zasłona dymna, która ma za zadanie budować wizerunek młodych lekarzy troszczących się o zdrowie pacjentów. Nakłady na służbę zdrowia niezależnie od protestu medyków będą systematycznie zwiększane. Prawdziwym twardym postulatem jest zwiększenie wynagrodzeń.

Nadgodziny

Obecne wynagrodzenia trudno nazwać głodowymi, za takie pieniądze w Polsce utrzymują się całe rodziny! Młodzi lekarze dorabiają w nadgodzinach z czym nikt z protestujących się nie kryje. Praca w szpitalach oparta jest na ponadnormatywnym czasie pracy lekarzy i to jest największa bolączka polskiej służby zdrowia. Według młodych lekarzy ich praca w nadgodzinach utrzymuje ciągłość pracy szpitali. Czy podwyżka wynagrodzeń spowoduje że lekarze będą pracować mniej? Nie miejmy złudzeń że tak się stanie.

Przepracowanie

Przepracowanie to temat rzeka i sprawa indywidualna. Rezydenci licytują się godzinami, ile najwięcej spędzili godzin w pracy, tylko godzina pracy godzinie pracy nie jest równa. Lekarz bierze wynagrodzenie za pracę, ale także za gotowość do pracy. Praca na SOR to najcięższy kawałek chleba, ale przeciwnie sytuacja wygląda z dyżurami na oddziałach. Jeśli na oddziale nic się nie dzieje, lekarz może przespać całą noc. Z moich własnych doświadczeń: poproście pielęgniarkę aby obudziła lekarza dyżurnego, powodzenia…

Wiedza czy umiejętności?

W trakcie rozmów na temat lekarzy, moi rozmówcy najczęściej mówią o “wiedzy” i “ciężkich studiach medycznych”. Wiedza lekarska jest jedną z najbardziej pożądanych na rynku pracy, jednak nie zmienia to podstawowej zależności: pracodawcy płacą za pracę i umiejętności, a nie za wiedzę. Jeśli za wiedzą nie idą konkretne umiejętności i wykonywanie określonej pracy, za co należy się wynagrodzenie? Zabieg, badanie lub operacja wykonywana przez młodego lekarza, wiąże się z większym stresem u pacjenta oraz obarczona jest większym ryzykiem niepowodzenia.

Lekarze biedaki

Znacie biednego lekarza? Dobre pytanie, prawda? Lekarz był, jest i będzie dobrze płatnym zawodem. Dawniej, jak ludzie nie mieli pieniędzy przynosili lekarzom to co mieli: jajka, mleko, mięso i inne produkty. Później rozkwitł proceder łapówkarstwa eufemistycznie nazywany “wdzięcznością”, jednak ostatnimi czasy wręczanie kopert wpadło w trend spadkowy. Współczesną formą łapówkarstwa jest opłacanie wizyt w prywatnym gabinecie lekarza. Do tego dochodzą niejasne kontakty lekarzy z przedstawicielami koncernów farmaceutycznych. Cierpliwości. Duże pieniądze u lekarzy prędzej czy później i tak przychodzą.

W naszym społeczeństwie lekarz to Pan Lekarz. Jakby dać podwyżkę w takiej wysokości jak żądają rezydenci, możemy zacząć tytułować lekarzy per Jaśnie Pan Lekarz. Propozycje ugody spotkały się z kategoryczną odmową środowiska protestujących. Po fiasku rozmów rząd próbuje straszyć medyków wprowadzeniem odpłatności za studia medyczne. Z jednej strony rozumiem protestujących, kiedy polityka rozdawnictwa zatacza coraz szersze kręgi, kto nie chciałby ukroić więcej z tego tortu?

PODZIEL SIĘ:

Komentarze