Referendum w Katalonii. Duch dyktatora wiecznie żywy

referendum-kataloniaReferendum niepodległościowe w Katalonii brutalnie spacyfikowane przez hiszpańską policję. Policja ściągnięta z całej Hiszpanii demolowała lokale wyborcze oraz brutalnie rozpędzała spontaniczne zgromadzenia Katalończyków. W ruch poszły pałki i gumowe kule.

Jeśli włączyliście telewizory lub zajrzeliście do internetu, wszystkie media zdominowały obrazki które pasowałyby bardziej do putinowskiej Rosji niż do demokratycznego kraju “starej” Unii Europejskiej. Dyktatorskie tradycje generała Franco w ciągu jednego dnia odżyły w Hiszpanii na nowo.

Bezprawne referendum

Władze hiszpańskie już od dawna zapowiadały, że zgodnie z obowiązującym wyrokiem sądu nie uznają referendum w Katalonii za legalne. Już przed wyborami straszono wolontariuszy z komisji wyborczych wysokimi karami finansowymi za bezprawne posługiwanie się danymi osobowymi. Policja robiła naloty na drukarnie, gdzie konfiskowano karty wyborcze.  Wiele stron internetowych promujących referendum zostało zamkniętych. Hiszpańskie media rozpuszczały informacje o rzekomym zaangażowaniu Rosji w promowanie referendum w internecie, jednak to władze hiszpańskie do pacyfikacji referendum użyły metod których nie powstydziłby się nie jeden miłościwie panujący dyktator. Z góry było wiadomo, że w dniu referendum władze będą utrudniać głosowanie, nikt jednak nie przypuszczał, że rządzący posuną się do użycia siły.

Pacyfikacja

Z całej Hiszpanii do Barcelony zjechały zastępy policjantów sprowadzonych do pacyfikacji głosujących w referendum. O ile katalońscy policjanci ze łzami w oczach wykonywali swoje obowiązki pokojowo, o tyle ich koledzy z innych części Hiszpanii nie mieli takich rozterek. Policjanci pałowali wszystkich demonstrantów jak leci. Nie oszczędzano kobiet i osób w podeszłym wieku. Policjanci siłą pokonywali drzwi lokali wyborczych, gdzie konfiskowali karty i urny do głosowania. Bito demonstrantów pałkami i strzelono zakazanymi w tym regionie gumowymi kulami. Zanotowano incydent użycia gazu łzawiącego. Blisko 900 osób w wyniku odniesionych obrażeń, musiało otrzymać pomoc medyczną w szpitalach. Według władz katalońskich, spośród wszystkich lokali wyborczych w całej Katalonii, policji udało się zamknąć niecałe 15%. W zaistniałej sytuacji organizatorzy referendum zdecydowali się na zniesienie rejonizacji głosowania oraz zezwolili na głosowanie na samodzielnie wydrukowanych kartach do głosowania.

Mecz Barcelona-Las Palmas

Na dzień 1 października zaplanowano mecz Barcelona-Las Palmas, który miał rozegrać się na stadionie Camp Nou w Barcelonie. Władze katalońskiego klubu w związku z napiętą sytuacją, poprosiły o przeniesienie spotkania na inny termin. Zainspirowane polityką władze ligi, nie zgodziły się na prośbę klubu, grożąc przyznaniem walkowera oraz odjęciem punktów za nierozegranie spotkania w terminie. Ostatecznie ze względów bezpieczeństwa, zdecydowano się na rozegranie meczu przy pustych trybunach. Żeby jeszcze bardziej upokorzyć Katalończyków, włodarze Las Palmas zdecydowali się na rozegranie meczu w koszulkach z flagą hiszpańska i datą 1 października na koszulce. Spośród piłkarzy, za referendum niepodległościowym oficjalnie opowiedzieli się emerytowany – Carles Puyol, ex-Barcelonista – Xavi Hernadez oraz z aktualnie grających piłkarzy – Gerard Piqué.

Stanowisko rządu

Wieczorem stanowisko rządu wygłosił szef rządu Hiszpanii Mariano Rajoy. Według premiera, Katalończycy dali się oszukać udziałem w nielegalnym referendum. Rajoy potępił organizatorów referendum oraz straszył międzynarodowymi sankcjami. Podziękował policji za “przywrócenie porządku”. Wicepremier Hiszpanii Soraya Saenz de Santamaria uznał działania policji za “proporcjonalne”.

Wyniki referendum

Według katalońskiego rządu za niepodległością Katalonii opowiedziało się 90% wyborców. W głosowaniu wzięło udział 2,26 mln ludzi co stanowi 42% uprawnionych do głosowania. Kataloński rząd już po zamknięciu lokali wyborczych zapowiedział wdrożenie wyników referendum w życie oraz zaapelował do społeczności międzynarodowej o mediacje między dwiema stronami konfliktu. Związki zawodowe w Katalonii wzywają do strajku generalnego już od 3 października.

Społeczność międzynarodowa

Integralność Hiszpanii jest bardzo ważna w kontekście funkcjonowania UE. Przywódcy unijni są w sytuacji lose-lose, czyli między przysłowiowym młotem a kowadłem. Jeśli potępią agresję rządu i wyrażą sympatię dla Katalończyków, podkopią fundamenty UE, co może spowodować efekt domina w całej Europie. Jeśli stanął po stronie rządowej, sprzeniewierzą się prawom człowieka i fundamentalnym zasadom demokracji. Taki obrót spraw w kontekście polskiej polityki może zdemaskować podwójne standardy wdrażania procedur oceny praworządności. Politycy PiSu już zacierają ręce na taki scenariusz.

Przypadek Kosowa

Na gruncie obowiązującego prawa działania katalońskiego rządu są nielegalne, jednak nie wyklucza to zastosowania usankcjonowanego w prawie międzynarodowym ogłoszenia niepodległości. Wytrychem może okazać się przypadek uzyskania niepodległości przez Kosowo, gdzie ogłoszono ją w 2008 r. Władze Serbii jednostronne proklamowanie niepodległości przez Kosowo uznały za naruszenie suwerenności i terytorialnej integralności Serbii. Niepodległość Kosowa uznano w Stanach Zjednoczonych oraz w całej UE z wyjątkiem pięciu krajów, wśród których z wiadomych względów znalazła się Hiszpania. W 2010 r. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości po blisko dwuletniej rozprawie na gruncie prawa międzynarodowego orzekł o legalności aktu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo.

Sytuacja jest rozwojowa i trudno wysnuwać jakiekolwiek daleko idące wnioski. Kluczowa będzie postawa społeczności międzynarodowej oraz przede wszystkim stanowisko Unii Europejskiej. Jeśli takie wydarzenia miałyby miejsce w Polsce, z dużą dozą prawdopodobieństwa spowodowałoby to niemałą rozróbę. Trudno powiedzieć, że tak samo może zadziałać to w Katalonii. Być może zastosowanie przemocy usadzi Katalończyków, którzy jak byli tak dalej będą samotni na placu boju. Poza cichym nawoływaniem do dialogu, nikt z unijnych przywódców raczej nie odważy się zająć konkretnego stanowiska w sprawie.

PODZIEL SIĘ:

Komentarze