Zapomnieć o Lidze Mistrzów. Kierunek Liga Europy

grafika: Michał Krzycki (Picasa : „Nie Jesteśmy Aniołami”) [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons

Legia Warszawa odpadła już w 3-ciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów po porażce w dwumeczu z mistrzem Kazachstanu FK Astana. Niespodzianka choć do sensacji daleko.

Legia odpada poniekąd na własne życzenie z powodów czysto sportowych oraz pasywnej postawie zarządu na rynku transferowym.Powody odpadnięcia można wymieniać długo: tragicznie słaba forma niektórych zawodników, trudny okres przygotowawczy, napięty kalendarz, brak motywacji po sukcesach w kraju i Europie, zlekceważenie niżej notowanego rywala, sztuczna murawa, inna strefa czasowa, kontuzje. Można wymieniać dalej, jednak odpowiedzialność za odpadnięcie z Ligi Mistrzów powinien wziąć na siebie zarząd klubu.

Legia przystąpiła do meczów z Astaną bez Miroslava Radovicia i Vadisa Odjidja-Ofoe, dwóch kluczowych zawodników którzy przez ostatni sezon w tandemie ciągnęli grę warszawskiego zespołu za uszy. Odejście Vadisa oraz problemy zdrowotne Radovicia mógł przewidzieć każdy średnio rozgarnięty kibic. Zarząd klubu nie zrobił nic w celu uzupełnienia braków kadrowych. Dorzućmy do tego granie od pół roku bez klasycznego napastnika. Wygląda to słabo. Gra z przodu nie istnieje. Postawa zarządu trąci amatorszczyzną, tym bardziej że w tym samym czasie działacze Lecha nie spali.

Transfery nowych graczy spóźnione, natomiast sami gracze nie przygotowani do gry z marszu, czego należy z góry oczekiwać grając w tak wczesnych fazach eliminacji. Mączyński – próbuje zastąpić Jodłowca, Hildeberto – nadwaga (nawet do dzisiaj) i poza treningiem, Pasquato – poza treningiem, jedynie Sadiku gotowy do gry ale niezgrany i odcięty od podań. Przed rewanżem media szukają nadziei w Michale Kucharczyku piłkarzu solidnym ale tylko na ligowym poziomie. Pomimo tylu błędów najśmieszniejsze jest to, że gdyby Legia dowiozła do końca 1-2 w Astanie, dzisiaj zarząd Legii zbierałby pochwały za przejście słabszych rywali małym nakładem sił. W piłce szczegóły robią dużą różnicę. Tym bardziej szkoda bo los był w tym roku łaskawy. W przypadku awansu Legia w kolejnej rundzie byłaby rozstawiona tak jak w ubiegłym roku. Pocieszam się, że na tym samym etapie udział w eliminacjach zakończył tak uznana firma jak Ajax Amsterdam.

Pozostała walka o Ligę Europy. 17 sierpnia Legia Warszawa w pierwszym meczu podejmie na swoim obiekcie mołdawski FK Sheriff Tyraspol w ramach 4-tej rundy eliminacji do Ligi Europy. Sheriff Tyraspol to właściwie etatowy mistrz swojego kraju. W ostatnich 10 latach ligę przegrali zaledwie dwa razy. Według wyliczeń portalu transfermarkt wartość kadry Legii Warszawa jest trzykrotnie wyższa od wartości kadry rywala. Jeśli mowa o Sheriffie Tyraspol trudno nie wspomnieć o kontrowersyjnej postaci właściciela klubu. Igor Smirnov – magnat finansowy, polityk, przez dwadzieścia lat prezydent nieuznawanej przez społeczność międzynarodową zależnej od Rosji Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej. Smirnov niejednokrotnie oskarżany był o prowadzenie nielegalnych interesów oraz utrzymywanie kontaktów z mafią.

Zwyżkowa forma Legi oraz zdecydowanie niższa klasa rywala pozwalają z optymizmem podchodzić do najbliżej konfrontacji obu ekip. Jedynym problemem Legii na ten moment wydaję się być znalezienie wystarczającej motywacji do gry z niżej notowanym przeciwnikiem w mniej prestiżowych rozgrywkach. Margines błędu w Europie został już wykorzystany. Do Ligi Mistrzów można było awansować natomiast awans do Ligi Europy jest planem minimum legionistów. Jest więcej do stracenia niż do wygrania. Awans do Ligi Europy będzie oznaczał utrzymanie status quo zespołu, brak awansu może oznaczać dla Legii duże kłopoty finansowe oraz gruntowną przebudowę zespołu.

PODZIEL SIĘ:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *